Slowianka’s Weblog











{kwiecień 10, 2008}   twarożkowO-Śniadaniowe… OŚCI

Kombinując nad słowami zatracam dzień. Biegam po mieście, mimochodem obserwując ludzi. Czasami ograniczam się do odruchowego liczenia zmarszczek na czole starszego pana z teczką podróżującego metrem. Bajka. Generalnie życie może być bajką, jeżeli tylko bardzo się tego chce, i człowiek nie skapituluje w pewnym momencie. Czasami bardzo ciężko jest wytrwać przy swoim, a słowa innych mają wielką moc, niestety zwłaszcza negatywne. Chciałabym kiedyś przeprowadzić jakieś badanie w tym kierunku. Może, jeśli lepiej zapoznam się z literaturą z tego zakresu, to znajdę artykuły na podobny temat, jak ten:. Wpływ negatywnych słów, opinii innych na nasz styl radzenia sobie- emocjonalny vs zadaniowy. Hm? Ciekawe, tak samo jak parę innych spraw.

Chciałabym poznać człowieka, który od około 16 roku życia robi to, co chciał, i czerpie z tego pełną satysfakcję. Chciałabym poznać jednostkę, która zawsze wiedziała, kim będzie i od początku dążyła bez wahań do celu. Jednostkę, która nie sugerowała się opiniami innych i niczym bluszcz po ścianie budynku- pięła się na sam szczyt własnych marzeń, własnego wytyczonego celu. Która nie zezwoliła na zniekształcenia, miała silne mechanizmy obronne i wielki upór, albo pokorę- drogi są w sumie różne… ale na pewno nie dała się myślom że ktoś twierdzi że ona się nie nadaje? Szczerze-, jeżeli taka osoba istnieje ma moje pełne uznanie, o ile nie jest jakimś wyciśniętym z uczuć totalnym psychopatą. Jeżeli znacie kogoś takiego to proszę o kontakt.

To tak z przemyśleń różnych i rozlicznych- prawie porannych, na pewno subiektywnych, w 100% własnych, ze względu na porę dnia nie kosmatych, aczkolwiek może smacznych- jak twarożek z nowalijkami.

Joanna.



{kwiecień 8, 2008}   Początek końca.

Zaczynam od podstaw. Specyficzne początki. Ukażę wam tutaj parę perspektyw. Różnych. Przynajmniej mam taki zamiar. Na ile się uda- zobaczymy. Pisanie jest bardzo skuteczną formą ekspresji… Ja jednak jestem tylko uczniem. Swoistym studentem życia i obserwacji, który taszczy za sobą z dnia na dzień coraz to większą walizkę ‘czegoś’. ‘Czegoś’- każdy nazwie ten bagaż inaczej. Może niektórzy zbiegną się w swoich opiniach, aczkolwiek… Każdy zajmuje inną perspektywę.

Jestem człowiekiem, który nie wierzy w istnienie czegoś takiego jak ‘obiektywizm’. Jak to zwykłam mówić- rzecz subiektywizmu przewyższa wszystko! Mogę się mylić. Refleksyjność i zgoda z tym, że ktoś może sądzić inaczej, mieć inne poglądy, odmienne zdanie. Życie… A ja taka mała strasznie nie lubię zamkniętych kół, więc nie stwierdzę że mam 100% rację, sądzę tylko że tak jest, śmiem przypuszczać, stawiać hipotezy i pytania, podejrzewać, i wyrażać własne zdanie. Czyż to nie wspaniały przykład subiektywizmu, który tak wielu z ludzi ubiera na siłę w skafander opatrzony napisem- obiektywizm- bo moje, bo ja na 100% mam racje, bo to jedyne słuszne, bo jestem obiektywny? Nie?

Obserwacja czyni mistrza, a może jedynie pozwala na obcowanie z ‘mistrzem’. To coś jak stwierdzenie mojego kolegi, że ‘Poetą się bywa, a nie jest’, albo że ‘prawdziwy poeta powinien mieć/nosić szalik’… Ciężko wywnioskować co jest prawdą, co ma sens. A może łatwo? Z doświadczenia własnego jednak wiem, że te najprostsze z pytań zadają nam najwięcej trudu przy udzieleniu jednoznacznej nań odpowiedzi. A po co? A dlaczego? A na co? A jak to? A skąd to? Gdzie? Kiedy? Jak? Czy?-

-zadawane w różnych kontekstach i okolicznościach…

Temat dokończę jutro, kiedy będę miała więcej sił…

Pozdrawiam,

Joanna.



itd.